NEWS

STAJĄC NA MACIE MYŚLĘ TYLKO O WYGRANEJ

Magdalena Giec asystentka projektanta w pracowni procesowej katowickiego Biprometu ma dość niekonwencjonalne hobby. „Lubi się bić”. Odkąd pamięta marzyła o uprawianiu sportu. Jako mała dziewczynka chodziła z mamą do pracy, gdzie spędzała popołudnia na sali gimnastycznej. Już wówczas wiedziała, że sport będzie jej życiową pasją, choć jej rodziców nie było stać na opłacenie prywatnych, popularnych wśród młodzieży treningów karate.

- Od zawsze chciałam uprawiać sport. Nie udało się z karate, więc jak tylko moja mama usłyszała, że niedaleko mojego osiedla otwierają klub judo / ju jitsu zabrała mnie tam. Zaczęłam regularnie uczęszczać na zajęcia. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Spełniło się moje marzenie. Zaczęłam trenować w klubie Dragon Sosnowiec, po ukończeniu gimnazjum zmieniłam klub na KS Budowlani Sosnowiec – wspomina Magdalena Giec, która dziś może poszczycić się najważniejszymi trofeami i mistrzowskimi tytułami międzynarodowymi, choć jak sama wspomina jej kariera sportowa w pewnym momencie skręciła na inny tor – lekkoatletykę, którą uprawiała jako uczennica Gimnazjum Sportowego imienia Polskich Olimpijczyków w Dąbrowie Górniczej.

Pasja Magdaleny stała się rodzinną tradycją, gdyż za jej namową ojciec Roman został licencjonowanym sędzią ju jitsu i wspólnie z córką jeździ na zawody krajowe.

Lekkoatletyka, a sporty walki to dwa różne światy. Dlaczego powróciła Pani do ju jistu? Uczęszczając do gimnazjum uprawiałam lekkoatletykę, ale pewnego dnia gdy tata jechał sędziować zawody ju jitsu postanowiłam zabrać się z nim. Spakowałam kimono i pojechałam, choć powiem szczerze, że nie liczyłam na zajęcie wysokiego miejsca. Wiedziałam przecież, że od dłuższego czasu nie trenowałam. Okazało się, że byłam najlepsza. Zdałam sobie sprawę, że lekkoatletyka nie jest dla mnie. Wróciłam do regularnego uprawiania ju jitsu. Myślę, że gdyby nie ten wyjazd to moja kariera sportowa mogłaby szybko się zakończyć. Dziś wiem, że to moja pasja i moje życie.

Jakie to uczucie stanąć na macie podczas Mistrzostw Świata czy Europy? To niezwykłe przeżycie. Jeszcze kilka lat temu bardzo to przeżywałam. Często dzień przed zawodami z nerwów bolał mnie brzuch. Pamiętam również nieprzespane noce. Dziś podchodzę do tego z większym dystansem, może i rutyną. Wiem, że muszę wyjść na matę i zrobić wszystko by wygrać. Wówczas opadają klapki na oczy, i nic innego się nie liczy. Często nie słyszę co dzieje się wokół mnie. Jest tylko pragnienie kolejnej wygranej. Jesteśmy tylko my: ja i moja przeciwniczka. Jednak trzeba pamiętać, że wygrana nie przychodzi łatwo. To tygodnie ciężkiej pracy. Do najważniejszych zawodów przygotowania trwają 3, czasem nawet 4 miesiące. Wówczas dzień zaczyna się od treningu i kończy na treningu. Pomiędzy nimi pędzę do pracy. Do domu wracam około 20-21 i marzę o ciepłym łóżku. Aby osiągnąć sukces trzeba poświęcić się i trenować na 100 procent – dodaje mistrzyni.

Jak więc pogodzić pracę zawodową z treningami, czy wyjazdami na zawody? Nie jest to łatwe, ale dzięki przychylnemu spojrzeniu moich przełożonych udaje się te dwa światy pogodzić. Pracę w BIPROMECIE rozpoczęłam jako stażystka w trakcie studiów na Politechnice Śląskiej w Katowicach Wydziału Inżynierii Materiałowej i Metalurgii w roku 2018. Obecnie jestem asystentką projektanta w pracowni procesowej i uczestniczę w bardzo ważnym projekcie dla KGHM. Praca jest dla mnie równie ważna jak sport. W niej spełniam swoje zawodowe ambicje i wszystko co robię traktuję bardzo poważnie. Jestem zadowolona, że zaraz po studiach mogłam rozpocząć pracę w firmie z wielkim dorobkiem, która w roku bieżącym obchodzi jubileusz 70-lecia.

Obecnie projektujemy dla Huty Miedzi Legnica instalację do usuwania arsenu i rtęci z gazów przed instalacją Solinox. To bardzo ważne zadanie wykonywane w ramach dużego projektu KGHM Polska Miedź SA dostosowującego zakłady produkcyjne do europejskich wymagań BAT. Mój zespół odpowiedzialny jest za część związaną z rtęcią – węzeł kalomelu. To ciekawe wyzwanie. Cieszę się, że mogę uczestniczyć w tak odpowiedzialnym projekcie i być jego częścią.

Praca w BIPROMECIE pozwala mi na realizację swoich pasji sportowych. Na początku każdego roku znam mniej więcej kalendarz najważniejszych zawodów i pod ten kalendarz staram się planować swój urlop. Elastyczne podejście moich przełożonych i kierownictwa jest również pomocne.

Tyle wspaniałych osiągnięć. Jak wygląda kwestia sponsorów? Niestety, nie jest to piłka nożna, czy tenis gdzie są ogromne pieniądze i sponsorzy. Chcąc realizować pasję i osiągać jak najlepsze wyniki muszę inwestować swoje pieniądze. Oczywiście za wyjazdy na zawody płaci Polski Związek Ju Jitsu. Jednak naszym największym problemem jest brak rehabilitanta i lekarza. Musimy sobie zapewnić to we własnym zakresie. Podczas zawodów, nawet najwyższej rangi, często korzystamy z uprzejmości innych drużyn i ich lekarzy.

Zawodniczka KS Budowlani Sosnowiec, wielokrotna Mistrzyni Polski, Mistrzyni Europy i wicemistrzyni Świata w ju jitsu w kategorii fighting jest zadowolona z wyboru swojej kariery sportowej. Podkreśla, że „jeżeli robi się to, co się lubi, to pewne niedogodności i brak czasu nie są ważne”. W swoim dorobku Magdalena Giec ma 10 tytułów Mistrzyni Polski oraz dziesiątki złotych, srebrnych i brązowych medali, w tym tych najważniejszych z Mistrzostw Europy (złoto 2019 – Rumunia) i Mistrzostw Świata (srebro 2019 – Abu Dhabi). Obecnie w rankingach w swojej kategorii wagowej zajmuje 1 miejsce w Europie i 2 w świecie. Magdalena Giec jest także licencjonowanym sędzią. Gratulujemy dotychczasowych osiągnięć i życzymy kolejnych sukcesów!

 

Nazwa

Pasje naszych pracowników

Data publikacji

16/01/2020

× Ta strona używa cookie. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Oświadczeniu o prywatności.